JEDYNKA | DWÓJKA | TRÓJKA | CZWÓRKA | PR DLA ZAGRANICY | IAR | RADIO PARLAMENT
baner_newsy.jpg

Festiwal TRZY-CZTE-RY. Konteksty. Kontrasty. Konfrontacje...


­­

­Fest._3_4.jpg

Festiwal TRZY-CZTE-RY. Konteksty. Kontrasty. Konfrontacje już za nami. Pierwsza edycja Festiwalu­­  obejmowała dziesięć koncertów, które odbywały się w Studiu im. Witolda Lutosławskiego w terminach 17.05 - 9.06.2016.  Cztery koncerty w maju  i sześć w czerwcu.

Wszystko, nie tylko w sztuce, istnieje w kontekście. Nic nie istnieje poza nim. Póki trwa grawitacja jednocząca nas na naszej Ziemi. Póki łączy nas przyrodzone nam człowieczeństwo – ten pełen zdumiewających sprzeczności wyróżnik spośród otaczającego nas świata miliardów innych gatunków. Póki zderzają się nasze marzenia, pragnienia, potrzeby.

W sensie fizycznym, ale i jak najbardziej metafizycznym traktuje o tym nauka Alberta Einsteina. Świat nie jest taki, jaki jest jako zastygły byt abstrakcji, ale taki, jakim go odbieramy. Bo wszystko dokoła nas w jakimkolwiek sensie funkcjonuje w relacji do... I ulega bezustannym przeobrażeniom, w każdym kolejnym momencie jest inne. Truizm? Nasz festiwal spróbował dać szansę kolejnego pobudzenia wyobraźni. Znacie? Naprawdę znacie? To posłuchajcie.

Jakakolwiek manifestacja totalnego ukontekstowienia daje nam szansę co najmniej podwójną: pobudzenia podświadomości i świadomości oraz ekstrapolacji takiego doświadczenia na multum innych. W sensie duchowym, estetycznym, artystycznym, emocjonalnym taką szansą jest nasz festiwal. Relacja. Dialektyka. Ferment. Kontrakcja. Nawet – konflikt. To determinanta naszego bytu bez względu na moc aksjomatu czy dogmatu. Bo dramat od dziesiątek tysiącleci niezmiennych reguł życia rozgrywa się pośród naszych zmiennych - mimowolnych, odruchowych subiektywizmów, osobowościowych emanacji, paroksyzmów uniesień, ekstatycznych manifestacji, incydentalnych rozbłyśnień indywidualności.

Kontrasty czy konfrontacje nie są istotą naszego porozumiewania się w sposób tak konstytutywny i twórczy, jak jest nią kontekst. Ale występują w znanej nam sferze natury i kultury bardzo często. Ich wpływu na rzeczywistość nie da się ani nie zauważyć, ani przecenić. Takie zderzenia czy prowokacje również  miały miejsce w naszym festiwalu.

Sztuka tworzona 'obok' siebie bywa sobie zupełnie obca. Dzieła, które dzielą dziesiątki, a nawet setki lat potrafią dialogować ze sobą zupełnie zdumiewająco. Okazji do konfrontacji naszych statecznie statycznych nawyków z próbą dotarcia do źródeł pozaczasowego człowieczego natchnienia nie zabrakło.

                                                                                                                                        TRZY-CZTE-RY!!!

Koncert 1       17 maja 2016, godz. 19.00
Prezentowaliśmy ikonę polskiej wokalistyki, Olgę Pasiecznik, kreującą nieczęsto słyszane publicznie koncertowe Arie największego bodaj wybryku muzycznej natury, jakim był Wolfgang Amadeusz Mozart. Obok niego i jego jedynego współczesnego mu autorytetu, Józefa Haydna, zabrzmiała muzyka dwóch kolejnych ikon polskiej sztuki współczesnej: Pawła Szymańskiego (w nowej interpretacji Macieja Piszka) i Pawła Mykietyna. Tego drugiego – prawykonanie warszawskie. Całość firmował Szymon Bywalec i tyleż legendarna, co stołeczna Sinfonia Varsovia.

Koncert 2        23 maja 2016, godz. 19.00
Zjawiskowy Teatr Cinema z Michałowic pod Jelenią Górą zaprezentował jeden ze swoich najwybitniejszych spektakli: „Rewię ognia”. A potem wystąpiła jedyna w swoim rodzaju, wyrosła z wielkich śląskich tradycji chóralnych Camerata Silesia. Fenomen artystyczny, któremu w muzyce Pawła Szymańskiego na imię „Phylakterion”, dla niektórych z nas stanowi intrygującą osobliwość i okazję do eksploracji obszarów w naszej duchowości zdecydowanie dziewiczych. Jakie pytanie sprowokowało odpowiedź, którą jest zestawienie tych dwóch wydarzeń...

Koncert 3 ­          ­24 maja 2016, godz. 19.00
Kameralność muzycznych wyznań? Monologi estradowych zwierzeń? Intymne dialogi? A jak korespondują ze sobą utwory, które dzieli czas? Czy rzeczywiście to czas - dzieli? A może bezdroża naszych prób dogmatyzowania własnej duchowości, imaginacji, potrzeb; może to one zaślepiają nas na wciąż rodzące się, eksplodujące, manifestujące się Nowe. Nowe asocjacje, zaskakujące parantele, frapujące oddziaływania. Na przekór bezradności teoretyzujących nauk.

Koncert 4        31 maja 2016, godz. 19.00
Perkusja, perkusja. I fortepian. Czyli perkusja. Fenomenalny i uparcie zapominany Kazimierz Serocki, klasyka bartókowskiej ekspresji i makro-dzieło Amerykanina George'a Crumba. W klawiatury uderzały dwie młode, niespokojne, krążące po eurolandzie dziewczyny, uparte w poszukiwaniu swego. Dwie charyzmatyczne osobowości, które dobrały sobie godnych siebie partnerów, przedstawiając ostre muzyczne graffiti.

Koncert 5          ­2 czerwca 2016, godz. 19.00
Niepokojący swym klasycyzowaniem Brahms. Bają, że urodził się za późno. Czy rzeczywiście taki zdaje się w kontekście mentora swych lat młodzieńczych – Roberta Schumanna? Czy rzeczywiście taki zapatrzony w przeszłość jawi się w sprowokowanym dialogu z Antonem Webernem? Niespecjalnie zajęty unoszeniem się na fali nowinek Bach (pozdrowienia dla wybornego kapitana żeglugi – Jerzego Fryderyka H.) postawił pomnik czasom mu przeszłym. I co? Stał się – jak pewnie nadal chciałby nieodżałowany Andrzej Chłopecki – centralnym placem zachodniej sztuki muzycznej. Pochodnią rozświetlającą stulecia po nim. A i spóźniony (na co?) Brahms do dziś umie zarezonować wcale współcześnie.

Koncert 6         3 czerwca 2016, godz. 19.00
Oddaliśmy głos osobowości, która - jak rzadko która - posiada swój własny odrębny, Jan Krzysztof Broja świat emocji uczciwie zsubiektywizowany. Uczciwie, tzn. wiernie wobec choćby nonkonformistycznego siebie i wymagającego od siebie, ale unikając jałowych poboczy hałaśliwie dojutrkowego popu. Pośród dzisiejszego jakże częstego pozornego harmidru faktycznej ciszy Broja komunikuje bardzo treściwie. On po prostu hojnym gestem pięknie monologuje. Warto było podsłuchać!

Koncert 7         6 czerwca 2016, godz. 19.00
Kolejny recital. I jak w poprzednim: Bach. Tam na fortepianie, tu na klawesynie. Zarzewie konfliktu?  Bach był górą i tak. (Choćby wypukiwano go na właściwie temperowanych butelkach.) I niech nam zawsze górą będzie. Powyżej naszych przyziemnych sporów doktrynalnych o lancety, skalpele i inne instrumenty. Wspaniała osobowość klawesynu – Małgosia Sarbak. Starego Bacha zestawia z dojrzałym Szymańskim, który lubuje się też w przywdziewaniu peruk. Choć jakże odkrywczo mu i bez nich. Jakże przenikliwie.

Koncert 8         7 czerwca 2016, godz. 19.00
Znów ten Mozart. Perły jego cudownych Pieśni, po których ukraińskie Pieśni, romantyczne, ale i te z wieku XXI zaprezentowały siostry Pasiecznikówny. Odważny zestaw. Ale siostry mylić się nie zwykły. Ich artystyczne wybory zadziwiały nas nieraz. A potem znów ten Mozart. Jakże rzadko słyszane, monumentalne, choć instrumentalnie oszczędne, genialne kameralne dzieło dożywotniego genialnego dziecka, które dzieckiem nie było nigdy. To Divertimento to „samotna wyspa na morzu ludzkich wzruszeń”. Jakub Jakowicz („każde słowo zbędne”), Krzysztof Chorzelski (koncertujący dwa wieczory dalej), Marcin Sieniawski (podpora hanowerskiego Kwartetu im. Szymanowskiego – dusza i serce idące w zawody z intelektem i artyzmem próby wielkiej).

Koncert 9         8 czerwca 2016, godz. 19.00
To ci, co nie tylko przyjdą po nas. To ci, co nadchodzą już. I coraz ciekawiej (egzotyczniej? zależy, gdzie się przysiadło) brzmi w ich wyobraźni coraz kompulsywniej oddalająca się klasyka muzyki europejskiej. A to w ich jakże często frustrujących nasze wygodnie bujające się fotelowo „zasuszone pupki” kreacjach ta klasyka ma szanse przetrwać. Nie w naszych. Nasze są nasze. A zaraz będą byłe. I nie projektujmy niemądrze naszych niegdysiejszych domniemań na przyszłość idei tych młodych. Raczej im kibicujmy, przyglądajmy się bacznie, a życzliwie. Niech nam rosną.

Koncert 10        9 czerwca 2016, godz. 19.00
Jak powitała, tak pożegnała. Sinfonia Varsovia. I działająca na brytyjskiej Wyspie Ewa Strusińska. Kłaniający się duchom francuskiej przeszłości Maurycy Ravel, a po nim zaktualizowany pod palcami młodego Andrzeja Karałowa fortepianowy Koncert Witolda Lutosławskiego. Mistrz koncertował rzadko. Ale jak już spróbował... Konfrontacja stylu wysoce wirtuozowskiego z absolutną czystością podporządkowanej ścisłym rygorom kompozytorskiego kunsztu muzycznej ekspresji dała efekt unikatowy. I znów Mozart. Ale ten młodzieńczy, choć fatalistyczny, otchłanny, spowity w groźnie połyskującą czerń. No i finał. Fenomenalny i też uparcie zapominany Tadeusz Baird w swoim zasnutym kirem Koncercie z altówką w roli głównej. I zamykający Festiwal gość specjalny – Krzysztof Chorzelski. Skrzypek, altowiolista, dyrygent. Współtwórca i członek wybitnego londyńskiego Belcea String Quartet.

                                                                                      Dyrektor Artystyczny Festiwalu Maciej Grzybowski

Bilety w cenie 60 zł (17.05.2016 i 9.06.2016), 40 zł po­z­ostałe koncerty, karnet 300 zł 



» powrót

Jeśli chcą Państwo otrzymywać bieżące informacje o naszym repertuarze, proszę wysłać swoje zgłoszenie na adres: barbara.czerska@polskieradio.pl
facebook
Estrada i Studio Gdzie co
projekt i wykonanie: webmania.pl
Informacje: Wiadomości | Sport | Gospodarka | The News | Euranet | IAR | Redakcja Katolicka | Radio Parlament
Rozrywka i kultura: Muzyka | Kultura | Teatr | Studio Reportażu | Polska Orkiestra Radiowa | Orkiestra Kameralna | Chór Polskiego Radia | Studia nagrań i koncertów | Bilety
Wiedza: Nauka i technologie | Historia
Programy: Jedynka | Dwójka | Trójka | Czwórka | Zagranica
Społeczności: Forum | Kontakt